„Dopadnę cię”, czyli nieśmiertelny wyrzut brudnego sumienia

 

„ZNOWU zawiodłam się na tobie… Rozmawiałam wczoraj z I. Powiedziała mi, że ją ignorujesz. Nie wiem, dlaczego to robisz. Naprawdę jesteś aż tak ślepy, by nie widzieć ludzi, którzy traktują cię jeszcze jak człowieka? Widzę, że się logujesz i odczytujesz wiadomości. Więc nie udawaj, że cię nie ma. I nie myśl, że mnie też zbędziesz milczeniem, bo ja, w przeciwieństwie do niej, w każdej chwili mogę być u ciebie. A jeśli akurat nie będzie cię w domu, to i tak wiem, gdzie cię znaleźć”. Brak odpowiedzi na sms’a nie zniechęcił R. Postanowiła więc wykorzystać kolejną formę kontaktu, tym razem zostawiając wiadomość na facebookowym Messengerze.

W jednej kwestii nie mógł się z nią nie zgodzić. Mogła być tu w każdej chwili, albo dopaść go gdziekolwiek na tym zadupiu (na podróże poza miasto nie było go stać, a na dalsze, piesze wycieczki nie miał zbytnio siły) i zrobić mu publiczną, karczemną awanturę. Trzeba więc było wymyślić jakąś ripostę, by obłaskawić wkurzoną niewiastę zdalnie. Obłaskawić, bo walczyć z nią słownie nie miał odwagi. Ze wszystkimi, tylko nie z nią. Zbyt długo się znali. Zbyt wiele sobie zawdzięczali. Szczególnie on jej. Nie jeden raz wyciągała go, tonącego w psychicznym bagnie. Nie miał pojęcia, skąd ta kobieta ma w sobie tyle niemalże byczej siły charakteru i anielskiej cierpliwości do przygłupów jego pokroju, którzy mieli tylko jeden talent — byli zdolni w 5 minut zmarnować sobie całe życie, bez względu na jego długość. Komukolwiek innemu mógł powiedzieć, że go nie zna, więc nie wie, o czym mówi — i byłoby pozamiatane; ale nie jej. Była nieśmiertelnym wyrzutem jego brudnego sumienia.

„Znasz mnie dobrze, więc wiesz, jaki jestem i dlaczego robię tak, a nie inaczej”. To zdanie kosztowało go wiele. Czasu i wysiłku intelektualnego, zanim je wymyślił. Gdy już wcisnął Enter, by je wysłać, poczuł się niemal z siebie dumny. Myślał, że jeśli zabrzmi wystarczająco stanowczo i konkretnie, R. sobie odpuści. Przynajmniej na jakiś czas.

— No właśnie, nie wiem. Znam cię już tyle lat i do dzisiaj nie mogę odgadnąć, dlaczego czasami zachowujesz się jak skończony idiota!

Na jego nieszczęście okazało się, że R. jest zalogowana w tym samym czasie. Nie sposób było ukryć, że go nie ma, bo na pewno już zobaczyła, że jej wiadomość została wyświetlona. Dalsza rozmowa potoczyła się więc w czasie rzeczywistym.

— Kurwa. :/

— Myślałeś, że mnie nie ma? :D

— ;]

— Niespodzianka!

— Słuchaj, nie za bardzo mam dziś siły, by się z Tobą spierać. Zresztą, dobrze wiesz, że to nie ma sensu.

— Tja, nie masz siły. / Znowu chlejesz i masz siłę tylko na to, żeby od czasu do czasu wytrzeźwieć, bo pijanym alkoholu nie sprzedają. :/

— Zgadłaś.

— Dlaczego jej to robisz?

— Dlaczego robię co i komu?

— Dobrze wiesz, o kogo chodzi. Dlaczego jej unikasz?

— Nie unikam, tylko nie chcę ingerować w jej życie.

— Zwykłą rozmową???? / Nie przesadzasz? / Czy wy, faceci naprawdę myślicie, że gdy kobieta okaże wam zainteresowanie, to od razu musi oznaczać coś więcej?

— To się zawsze tak zaczynało.

— Skąd ta pewność, że tym razem będzie tak samo?

— Nie mam pewności. Po prostu, wolę już zapobiegawczo unikać pewnych sytuacji.

— A jeśli nawet doszłoby do czegoś więcej, to co?

— Już więcej do niczego nie dojdzie.

— Bo? / Tamta sprawa to już przeszłość. Powinieneś ją wreszcie zamknąć i zacząć żyć tym, co jest teraz.

— To się będzie powtarzać za każdym razem.

— Bo jesteś uparty jak osioł i nie chcesz niczego w sobie zmienić, żeby w końcu było inaczej. / Tym razem ci się upiekło, bo zaraz szykuję się na nockę. Ale jeszcze cię dopadnę! Pa. ;)

Odetchnął z ulgą, lecz wiedział, że miała rację. I że jeszcze nie raz przyjdzie mu jej zaprzeczać.