Eldorado, czyli myśli niedokończone

 

— Wszystko w swoim czasie — mruknął tonem tak arbitralnym, jak gdyby chciał sam siebie przekonać o słuszności tego stwierdzenia. — A co, jeśli tego czasu zostało nam już niewiele? Jeśli lada dzień zginiemy w wypadku samochodowym; zostaniemy zamordowani na ulicy przez jakiegoś szaleńca, który wybierze nas, zupełnie przypadkowo, na obiekt odpowiedni do wyładowania swoich frustracji; pęknie nam tętniak przez długie miesiące hodowany w głowie, o którego istnieniu nawet nie wiedzieliśmy, bo nie dawał objawów, a na badania profilaktyczne szkoda nam czasu; zachłyśniemy się łykiem wody do tego stopnia, że nie będziemy mogli odzyskać tchu, a wokół nie będzie nikogo, kto mógłby nam udzielić pomocy; pod wpływem nagłej tragedii, której nie będziemy w stanie psychicznie znieść, zachce nam się skończyć ze sobą, co bez namysłu zrealizujemy tak szybko jak nic innego w życiu. Co wtedy z tym czasem, który wg mędrców tego świata ponoć jest na wszystko?

Kolejna wódka nie przyniosła mu jednak odpowiedzi na to pytanie. Za to cudownie rozmnożyła, jak Chrystus chleb w Kanie Galilejskiej, ilość powodów, przez które czasu mogłoby zabraknąć. Alkohol zyskiwał cudowną moc kreacyjną. Wprost proporcjonalnie do spożycia rosła w głowie liczba myśli. Kompletnie mętnych, irracjonalnych i nieskładnych. Za to w jego przekonaniu tworzących złudzenie kopalni wszechwiedzy, z której kiedyś wydobędzie jakiś kamień filozoficzny, który jego gówniane życie przemieni w Eldorado. Mimo wytrwałych oczekiwań, tak się jednak nie działo.

— A może — nie dawał za wygraną, bo tylko mając w czubie, był niezwyciężony — oni mają rację? Może…

Zawartość butelki zbliżała się do poziomu dna. Pomyślał sobie, że jeszcze trochę, że już jest blisko. Ostatkiem sił próbował dosięgnąć tę myśl, która wydawała mu się w zasięgu ręki, a mogła być zbawieniem.

— Oni… — bełkotał, widząc tych, którzy posiedli całą wiedzę o szczęśliwości i przyszli mu ją objawić.

Ostatni łyk wszedł jak woda. Zarysy postaci zaczęły się rozmywać, a przed jego oczami znów zagościła bezpieczna, ciepła i spokojna ciemność.